Witam...
Po długiej nieobecności pojawiam się...
by w zadumie podzielić się z Wami swoimi refleksjami,..
by w zadumie podzielić się z Wami swoimi refleksjami,..
Trochę czasu trwało zanim doprowadziłam do ładu swoje emocje...
które targały moje serce w długie listopadowe wieczory...,
które targały moje serce w długie listopadowe wieczory...,
bo wtedy to każda minuta ciszy krzyczała imię mojej serdecznej przyjaciółki Ewy..,
osoby ,która pojawiła się w moim życiu nagle,
wniosła swoją obecnością...światło i radość...
i jeszcze szybciej odeszła....bo wezwał Ją do siebie Bóg...
To dzięki Niej postanowiłam wyjść do Was i opisywać to co czuję,tworzę...
dzielić się tym co wychodzi spod moich rąk...a rodzi się wpierw w mojej wyobraźni...
Gdyby nie Ona...nie byłoby mnie tu z Wami...
Ewuniu...Aniele...dziękuję za wszystko, za nasze rozmowy,za każdy uśmiech i pomoc.
Nie bez powodu pojawiłaś się w moim życiu,pomogłaś tak wielu osobom...
Byłaś dobrym lekarzem, wspaniałym człowiekiem i Przyjaciółką....Aniołem...
Byłaś dobrym lekarzem, wspaniałym człowiekiem i Przyjaciółką....Aniołem...
Ten post jest... Kochana Ewuniu... dla Ciebie...
1 Listopad....czas wyciszenia...
Wspominamy naszych krewnych,którzy odeszli...łączymy się z Nimi w modlitwie przy zasłanych kwiatami mogiłach oblanych ciepłą łuną światła, bijącego od świec i zniczy...
.."Oni przeszli już swoją drogę..my idziemy dalej...
Oni patrzą na nas z góry..a my walczymy z kolejnymi przeciwnościami...taka kolej"...
Jak zwykle tego dnia co roku odwiedzałam z rodziną groby naszych krewnych...
nie wiem dlaczego, ale zabrałam jeden znicz więcej...i w chwili ,gdy to odkryłam,
naszła mnie dziwna myśl...
naszła mnie dziwna myśl...
ogarnęło mnie dziwne uczucie,którego bliżej nie umiałam określić...
jakiś rodzaj niepokoju ..(?)
Nie zastanawiałam się jednak zbytnio nad tym...do momentu, gdy wróciwszy do domu odpaliłam facebooka na telefonie-czego nigdy nie robię....
wyszło to jakoś tak "z automatu"...
wyszło to jakoś tak "z automatu"...
...i przeżyłam szok...
Przed moimi oczyma pojawiła się informacja o uroczystości pogrzebowej mojej wspaniałej Przyjaciółki Ewy...
Tego dnia rano...odeszła...
Teraz wszystko nabrało sensu...telefony których nie odbierała, niepokój który czułam...
Wiem ...walczyła dzielnie i do końca wierzyła ,jak również i ja w to wierzyłam...
że da radę,że zwycięży...
że da radę,że zwycięży...
Jednak...choroba okazała się silniejsza...
Trudno opisać co poczułam...serce pękło mi na pół....
Uzmysłowienie sobie, że tacy młodzi,dobrzy,pełni życia ludzie ...
jak Ewa odchodzą tak wcześnie...przeraziło mnie.
To tak..jakby ktoś uderzył mnie w twarz..a fakt że nigdy już Jej nie zobaczę...
zabolał jeszcze bardziej...!!!
Do dziś dnia nie potrafię pogodzić się z faktem...
że nie spotkamy się z Ewką na kawie,
że nie spotkamy się z Ewką na kawie,
nie poplotkujemy jak to baby...nie pośmiejemy się razem....
Ale mam przed oczyma Jej obraz...uśmiechnięte oczy....
Ona zawsze będzie z nami,póki pamięć o Niej trwa...
A uwierzcie...o takich ludziach nigdy się nie zapomina!
Ewunia była człowiekiem o których pisałam ...,,zacytuje siebie.."ludzie Anioły"....(pamiętacie?)

"Byłaś jak życiodajna rosa...jak świeży wiatr na twarzy...
Byłaś inspiracją,natchnieniem...byłaś nadzieją dla marzeń...
ANIELSKIM RAMIENIEM NA ZIEMI..."
Ewuniu lataj z Aniołami...byłaś jednym z nich na Ziemi...
Byłaś inspiracją,natchnieniem...byłaś nadzieją dla marzeń...
ANIELSKIM RAMIENIEM NA ZIEMI..."
Ewuniu lataj z Aniołami...byłaś jednym z nich na Ziemi...
Post poświęcony ŚP. Ewie Tomsi....bliskiej mojemu sercu przyjaciółce...
Spoczywaj w pokoju...[*]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz